Strona główna / Blog H.T. / 4.09.2010 CZY TRENER KURSOWY/DOFINANSOWANY = DYPLOMOWANY? NIE.

4.09.2010 CZY TRENER KURSOWY/DOFINANSOWANY = DYPLOMOWANY? NIE.

Na rynku kursów i szkoleń pojawia się coraz więcej propozycji skierowanych dla osób, które  swoje życie zawodowe pragną związać z „uczeniem”. Uczeniem w sposób wymagający, zaangażowany, które ZMIENIA adeptów szkoleń na poziomie ich wiedzy, umiejętności a czasami nawet na poziomie postaw.

Wszystkie te osoby pragną być trenerami. Część jest „trenerem” ponieważ czuje "takie coś” w sobie, część rusza w kierunku propozycji kursowych dofinansowanych, część z kolei szuka szkół trenerskich, sprawdzonych, uznanych, doświadczonych.

Nie będę poruszał tematu „uczących”, którzy intuicyjnie realizują swoje marzenie o „staniu na środku”. Dziś chcę odnieść się do kursów i szkół.

Jestem absolutnym zwolennikiem zorganizowanych form uczenia i przybliżania idei trenerstwa oraz coachingu. Wiem, że dzięki takim kursowym inicjatywom jakie mamy możliwość współtworzyć jak np. projekt infraparkowski, poziom świadomości osób w nim biorących udział wzrasta bardzo istotnie. Dzięki nim poszerza się perspektywa widzenia pracy w zawodzie Trenera. Chwała za tego rodzaju możliwość rozwoju.

Warto jednak uświadomić sobie, że kurs trwający 8 - 10 tygodni może być świetnym preludium, ale nigdy ROCZNYM PROCESEM EDUKACYJNO ROZWOJOWYM jakim jest zdobywanie certyfikatu oraz dyplomu Szkoły Trenerów. Być może (tego nie wiem) w kontekście prac społecznych, zaświadczenie o ukończeniu kursu jest wystarczające, ale w świecie biznesu a do takiego się odnoszę, nie. Właściciele, dyrektorzy, decydenci w firmach i korporacjach są przez nas edukowani by zawsze zanim zaczną współpracować z trenerem zadawać pytanie o certyfikat lub dyplom ukończenia Szkoły Trenerów. Gwarantuje on posiadanie wiedzy z zakresu całego procesu szkoleniowego oraz to, że w trakcie szkolenia zostaną zrealizowane cele istotne dla firmy, organizacji a nie psychoterapia grupowa, emocjonalne wyzwolenie, teatr jednego aktora.

Zapraszam zatem na kursy dofinansowane, warto. Natomiast wszystkim tym osobom, dla których temat prowadzenia szkoleń i bycia Trenerem jest życiowo i zawodowo istotny pragnę jeszcze raz przypomnieć główne wyznaczniki różniące Szkołę Trenerów Biznesu od kursu:

  1. Każdy kandydat na adepta przechodzi rozmowę kwalifikacyjną. Jest to spotkanie, w trakcie którego podczas swobodnej rozmowy dyskutujemy o planach, motywacji. Przyglądamy się potencjałom psycho-społecznym pod kontem późniejszej realizacji ich w zawodzie trenerskim. Po spotkaniu, udzielamy informacji zwrotnej oraz informujemy o wyniku rozmowy a więc czy dany kandydat zostaje zaproszony do nauki w Szkole czy też nie.
  2. W trakcie trwania Szkoły, wszystkie zajęcia są objęte badaniem przyrostu wiedzy. Na zajęcia te należy się przygotować poprzez czytanie literatury wskazanej przez trenerów prowadzących.
  3. Brak uczestnictwa w zajęciach (możliwe są jedynie 4 dni nieobecności) są zaliczane poprzez napisanie eseju z tematu zadanego przez wykładowcę.
  4. W trakcie trwania Szkoły, adepci pod superwizją trenera prowadzącego współprowadzą szkolenie z wybranego tematu. 
  5. Szkoła kończy się zdobyciem certyfikatu oraz dyplomem z oceną po napisaniu pracy dyplomowej oraz przeprowadzeniu seta szkoleniowego przed komisją egzaminacyjną. 
  6. Nauka w Szkole jest płatna. W naszym rozumieniu pieniądze są nie tylko środkiem płatniczym (nie wszyscy, którzy zapłacili czesne ukończyli Szkołę Trenerów), ale przede wszystkim elementem wynagrodzenia prowadzących, którzy rzetelnie przygotowują się do pracy z grupą adeptów (po każdych zajęciach prowadzący jest oceniany przez studentów) oraz czynnikiem motywacyjnym dla adeptów np. w zimowy sobotni poranek kiedy musi wstać by przybyć na spotkanie.

 

To REGUŁY Szkoły Trenerów Biznesu Teichert & Partners. Tak, jesteśmy Szkołą z zasadami. Tak, jesteśmy Szkołą "ortodoksyjną", która jednocześnie pozostaje w stałym procesie rozwoju i doskonalenia tego co i jak chcemy przekazać naszym adeptom. Dzięki temu jako jedyni, najlepszym Trenerom po jej ukończeniu, dajemy możliwość współpracy. 

 

A tak na marginesie kawa w „CH”, jest jak powiedziała pewna Istotna Kobieta: „jednym z najbardziej perwersyjnych (cenowo) doświadczeń” :-) Smakuje jednak kapitalnie, kto kawoszem jest ten wie, co znaczy zapach i smak... „CH” to miejsce spełniające. Są jednak i tacy, którzy preferują „T” i tam delektują się małą czarną. „Uzależnionych” od kawowych klimatów pozdrawiam z serca.   



Studia podyplomowe - Szkolenia dla firm - Szkolenia EFS